Friday, 2 September 2016

Pokemonowy dream-team

Dzień dobry wieczór, notka na zachętę. Czytajcie, czekajcie, będzie lepiej. 

Wyszły jakieś Pokemon GO! i słyszałam, że zyskały nieco popularności. 
Nieco. Calutki facebook w tym miałam. Calutki Twitter. Calutkie wszystko. Wszystko. Mój początkowy hajp na grę nieco opadł jeszcze przed premierą, a po niej praktycznie umarł - odpychał mnie choćby fakt, że szujstwo wysysa baterię niczym wygłodniały wąpierz. Ostatnio cały świat nieco się uspokoił i skupił na fanowaniu innych rzeczy, gracze się wykruszyli, nastały czasy względnego opanowania sytuacji.
Cóż, nie chcę tu jednak opowiadać o tej konkretnej apce, a o Pokemonach w ogóle. Korzystając z okazji, chcę wypisać, jakie Pokemony chciałbym trzymać przy sobie w czasie Epickiej Podróży Trenera Pokemon. Wiecie, tej, na której połowa dzieciaków chciała kiedyś wyruszyć. I o której marzy połowa tej połowy nawet po dorośnięciu.

Najpierw trochę formalności. Czuję się w obowiązku ostrzec, że to, co za chwilę zobaczycie, będzie wykazem niezwykle i obrzydliwie wręcz nieprofesjonalnym. Widzicie, marnuję czas na granie w Poki bardzo często i niezwykle namiętnie, niestety, robiąc to tylko i wyłącznie dla czystego funu (brzydko to wygląda takie odmienione, nie wiedziałam nawet). Oznacza to, że w pogardzie mam wszelkiego rodzaju statystyki, taktyki i inne rzeczy mniej lub bardziej przydatne. Jest to podejście wybitnie każualowe i, z tego co widziałam, wcale popularne wśród graczy, chociaż czasem widziane jako "pozerskie" i mało tró.
Piszę o tym, żeby nikogo nie zdziwiło, że umieszczone na liście Pokemony nie będą wybrane za swoje niesamowite umiejętności, wartość Special Defense czy potencjał do krzyżowania go.

Kolejność losowa.
  • Noivern. Mogłam kiedyś wspominać, że lubię nietoperze. Ten Pokemon łączy w sobie miłą aparycję topesza z ogromnym rozmiarem, możliwością latania na nim na spore dystanse, skrycia się przed deszczem pod skrzydłami, wtulenia w puchate futerko, a także umiejętnością niszczenia wrogów potężnymi falami dźwiękowymi (zdolnymi niszczyć skały, woah). Doskonałość. Idealny Pok do przemierzania świata. I głaskania. 
  • Swampert. Ostatnia ewolucja mojego najukochańszego Poka, Mudkipa - chodzącej cukrzycy i uroku. Mimo nieziemskiego poziomu słodkości jest jednak mało użyteczny w Epickiej Podróży, przynajmniej w porównaniu do Swamperta. Jest równie wielki co Noivern i doskonale sprawdzi się w roli wierzchowca czy żywej, milusiej łódki. Jest przy tym przerażająco silny, potrafi unosić skały ważące ponad tonę (ewentualnie Pokedex zaszalał i nieco podkoloryzował opis... ale hej, chcę mu wierzyć), sprawnie i szybko pływa, ma też przydatną umiejętność wyczuwania nadchodzących burz. Przemierzanie świata u jego boku - lub na jego grzbiecie - wydaje się przemiłym doświadczeniem.
  • Sableye. Małe, urocze, fioletowe, z kryształami zamiast oczu, które podobno pożerają ludzkie dusze. Ale to tylko pomówienia, więc mam zamiar to zignorować. Je kamienie i kryształy, w zamian wydala przez skórę szlachetne kamyki, które można by opchnąć i zarobić na cukierki dla Poków... tak? Czy coś, co są w stanie wytwarzać nieszczególnie rzadkie, chociaż spotykane w niekoniecznie przystępnych miejscach, Pokemony, może mieć dużą wartość w tym świecie? Jak działa Poke-ekonomia? We may never know, ale cóż, nie wybrałabym Sableye'a ze względu na korzyści materialne. To śliczne i milutkie stworzenie, odpowiednio zabójcze i ujmująco creepy, żeby przydać się w podróży. Nosiłabym go na plecach.
  • Salandit. Intrygujące stworzenie. Pokemon zupełnie świeży, jeszcze nie do końca znany - pojawi się dopiero w najnowszej generacji. Z tego, co na razie wiadomo, wyłania się obraz dość niepokojący. Salamandra łącząca typ Trujący i Ognisty, potrafiąca wydzielać płomienie, toksyczny gaz, a także - w przypadku samic - feromony pozwalające kontrolować męskich przedstawicieli różnych gatunków. W tym ludzi. To cholernie dziwne i przerażające (i heteronormatywne!), ale cóż, można grzecznie poprosić swojego zwierzęcego przyjaciela o nierobienie z innych osób swoich sex slaves. Prawda...? No i to typ Ognisty, jeden z najbardziej przydatnych Poków do radosnego zwiedzania świata. Potrzeba rozpalić ognisko? Done. Chcesz się ogrzać? Done. Podgrzać herbatkę w butelce? Done. Urocze, gadzie stworzonko, do miziania i wspólnych przygód.
  • Jolteon. Czym jest Poke-team bez przynajmniej jednej ewolucji Eevee? Well, prawdopodobnie wciąż Poke-teamem, ale zdecydowanie mniej uroczym. Koniecznie chciałam mieć jedną z nich i wahałam się między Espeonem, Umbreonem a właśnie Joltonem. Do tego ostatniego mam ogromny sentyment od czasów oglądania kreskówkowych Poków w dzieciństwie, a poza tym przydałoby mi się lekkie urozmaicenie typów. No i hej, jest przepiękny i puchaty.
  • Mismagius. Od zawsze uwielbiałam Pokemony-duchy, miłość tę zaszczepił we mnie odcinek pierwszej serii kreskówki, w którym pojawiły się Ghastly, Haunter i Gengar. Coś pięknego. Zastanawiałam się nad wybraniem któregoś z nich, ale w końcu wygrał Mismagius. Ten Pok jest tak niesamowicie piękny, o bogowie. Pomijając już ogromny plus, jakim jest kolor, jest on niematerialny, prawdopodobnie nie wymaga zbyt wiele opieki czy, nie wiem, karmienia go. Będzie unosił się gdzieś w pobliżu, wyglądając wspaniale i czuwając nad moim pięknym teamem. Pominę fragment o jego wołaniu, które przynosi bóle głowy czy halucynacje i uznam, że - dzięki imperatywowi i Poke-magii - działają one tylko na jego wrogów. 


I tyle. Wybór był niesamowicie ciężki, pewna byłam jedynie pierwszych trzech. Wybór pozostałych był morderczą konkurencją, w której odrzucić musiałam wiele ślicznych, puchatych i zjawiskowych Pokemonów. Największym poświęceniem było nie zabranie na Epicką Przygodę żadnego węża, ale ech, jakoś żaden Poke-wunsza nie urzeka mnie aż tak bardzo. Zabrakło mi też kilku typów stworynków, szczególnie bolał mnie brak Psychicznych, Stalowych oraz Lodowych, ale doszłam do wniosku, że umiejętności Salandita i Mismagiusa starczą za to pierwsze, szpony Sableye'a za drugie, a trzecie nie jest aż tak niezbędne.

Autorzy użytych fanartów: alachatte, picopepin, daftlynx, storywood, fydraws @ tumblr.com, Gscreen2 @ devianart.com.

To notka z serii "ugh, czym jest pisanie, klawiatura mnie boli". Kiedyś nadejdą notki z ciekawymi uwagami, researchem, sensem i takie woah.
Jeśli ktoś by chciał, można z tego zrobić taki łańcuszek, czy coś. Jeśli jakieś inne blogerki lub blogerzy chcieliby napisać notki o swoim dream-teamie, feel free to do that.
Pls do dat.